PO PROSTU PISZ



                    Czułam, że nie zasnę, jeśli natychmiast tego nie zrobię. Sięgnęłam po słuchawki i z listy w telefonie wybrałam spokojny, płynący sennie kawałek Lany - to jednak również nie pomogło. Jej głos mnie uspokajał, ale tylko zewnętrznie. Ręce, nogi, plecy. Powoli każda z części ciała stawała się jakby lżejsza, mniej moja. Wewnątrz jednak rozbrzmiewał hałas, który nie pozwalał mi ani na chwilę zagłębić się w ulubionej muzyce. Otworzyłam więc notatnik i zapisałam:



"Patrzyłam na nią lekko z ukosa
Ze smutkiem w oczach i niepokojem
Choć twarz ukryła pod maską złoconą
Wiedziałam, że za nią oczy jak moje

Uniosłam dłonie uśmiech zdejmując
Bo w kostium z pozorów była odziana
Lecz oto stoi przede mną naga
Na piersi prawej ta sama rana

Zlękniona oczy pospiesznie zamknęłam
Dłonie swe w stronę jej wyciągając
I zimno poczułam jakby z zaświatów
Stała tam taflą szkła się wydając

Lekko uniosłam jedną powiekę
I jak w kanonie i ona zerknęła
Dłonie miałyśmy w tej samej pozycji
Lecz chłodem i ona sama zionęła

Czy to możliwe że odbiciem jej byłam
A może to ja tu jestem prawdziwa
Z podłogi zebrałam suknię i szminkę
Tłukąc tę taflę co prawdę skrywa"


                    To nie był pierwszy raz, gdy nie mogąc zasnąć mój mózg samoistnie tworzył poezję. Nie wystarczały mu już tylko słowa składane w konstruktywne zdania i rozmyślanie o zdarzeniach z danego dnia. Wiersze - to dawało upust kłębiącym się w mojej głowie myślom i pozwalało wreszcie zasnąć.

Dziwne? Być może. 
Twórcze? Możliwe. 
Potrzebne? Jak najbardziej.

Gdy wreszcie moje życie zaczęło układać się tak, jak to sobie wymarzyłam dawno, dawno temu, zrozumiałam, że jest jeszcze jedna rzecz, brakujący element, bez którego nie mogłabym się obejść. Pisanie. Tworzenie. Kreowanie. Tylko tego brakowało w mojej idealnej układance.




                    Początki są najtrudniejsze, ale zarazem najbardziej ekscytujące. Ty też uwielbiasz rozpoczynać każdy nowy rok szkolny od czystych, niezapisanych jeszcze zeszytów? Tak jak ja kochasz robienie notatek, zakreślanie, zdobienia? Przyznaj - jest w tym jakaś magia, jakaś niewypowiedziana na głos tajemnica. To jak ciągle rozpoczynanie od nowa. Kto z nas nie lubi czystej, białej kartki jako początku czegoś nowego?

A gdyby tak zatrzymać tę chwilę na zawsze?

Jeśli każdego ranka, budząc się, witamy nowy dzień - chciałabym jedynie każdą pustą stronę, każdy świeżo otwarty "nowy post" traktować jako początek ekscytującej przygody. Bo czy przelewanie siebie na papier nie jest czymś niesamowitym? 
To jak poznawanie siebie od nowa, rozbieranie duszy nie na kawałki, lecz na słowa. 


____________________


Utwórz nowy komentarz pod postem.
Spróbuj. Zostaw tu również kawałek siebie. 
Nie ważne jak - długo, krótko, z rymem, czy bez.
Po prostu PISZ.


Śledź na Bloglovin

To może Cię zaineresować:

6 komentarze