EFEKTYWNA PRACA W DOMU? DZIĘKI TYM 8 ZASADOM TO MOŻE SIĘ UDAĆ!


          Praca zdalna / praca z domu / praca przez Internet - to jedne z najczęściej wyszukiwanych haseł w Internecie związanych z poszukiwaniem pracy. Większości z nas marzy się stukanie w klawiaturę z poziomu łóżka, w ulubionej piżamie, z odpalonym w tle odcinkiem "Gry o Tron". Bajka!

Tylko czy aby na pewno w rzeczywistości wygląda to tak kolorowo?
Wiem z doświadczenia, że bez planu i pełnej mobilizacji nic z tego nie będzie. Miałam już okazję wypróbować tego na sobie w przeszłości.


Moja pierwsza praca zdalna polegała na opracowaniu dokładnie 100 artykułów na tematy modowe / urodowe. 

Zlecenie określało, że każdy z nich ma być długości strony A4, pisany oczywiście konkretną czcionką o wyznaczonej z góry wielkości. Dodatkowo dołączone miały być dwa lub trzy zdjęcia z linkami do źródeł i podpisami. Strona, która mi to zleciła była w trakcie "rozkręcania się" i potrzebowała zaplecza zbudowanego z treści o nadchodzących trendach, nowinkach modowych, trikach urodowych, itp.
Zadanie wydawało się banalne. Aż 3 miesiące czasu i 1.000zł przelane na konto tuż po zatwierdzeniu artykułów. Błahostka - lubię pisać, robię to dosyć sprawnie, a na dodatek interesowałam się w tamtym okresie tematem. Była to końcówka maja.

Po dwóch miesiącach pracy nad morzem przypomniałam sobie o zleceniu, którego koniec przypadał na ostatni dzień sierpnia. W kawiarni (gdzie wtedy dorabiałam) było naprawdę sporo pracy. Wolne przypadało mi co kilka dni, jednak prawie codziennie pracowaliśmy od samego rana aż do zamknięcia, które nigdy nie było z góry ustalone - wszystko zależało od ilości klientów.
W dni, kiedy pracowałam, nie miałam ani czasu, ani siły na to, żeby myśleć o robieniu czegokolwiek poza kąpielą po pracy i szybkim wskoczeniem do łóżka.

Ostatecznie za pisanie zabrałam się dwa tygodnie przed końcem terminu. 

Pisałam nocami, wystukując artykuły jeden po drugim jak maszyna. Kosztowało mnie to bóle głowy, zmęczenie, niewyspanie i nieciekawy wygląd. Wstawałam z samego rana, biegłam spóźniona do kawiarni, pracowałam kilkanaście godzin, wracałam do domu, brałam szybą kąpiel i pisałam ile tylko dawałam radę. Koniec końców - wyrobiłam się na czas.

          Czy było warto? Absolutnie tak. Taka praca, to sama przyjemność - jednak nie metodą, którą sobie obrałam. Mogłam śmiało pisać jeden artykuł dziennie, popijając ulubioną herbatką i absolutnie nie poświęcając żadnych innych czynności na rzecz pracy.
Od tamtego czasu zdarzyło mi się jeszcze pracować zdalnie, ale były to drobne zlecenia, które byłam w stanie "ogarnąć" w wolne weekendy. Nic wielkiego, co wymagałoby jakiegokolwiek planu, czy przygotowania. Aż do czasu, gdy znalazłam obecną pracę...
          Jest to praca, która po części może być wykonywana zdalnie. Przez większość dni jestem w biurze - zwłaszcza wtedy, gdy jestem tam potrzebna fizycznie. Bo rozmowy, bo pomoc przy nagrywaniu i obrabianiu video, bo konstruowanie strony lub forum, itp.
Jednak zdarzają się również i takie dni, kiedy to mogę zostać w domu i pracować zdalnie stamtąd -lecz tym razem wiem jak działać. Bo mam plan. I ustaliłam sobie schemat, który wypróbowałam i który to działa dla mnie bez zarzutu. Czuję się nie tylko w 100% efektywna, ale także spokojna - bo tym razem dokładnie wiem, co robię.


 Poznaj moje 8 kroków do efektywniejszej pracy w domu!



1) Wstań wcześnie

Wiem, wiem. Mało kto z własnej woli wstaje świtem, jeśli nie musi być w ustalonym miejscu o ustalonej godzinie. Jednak uwierz mi - odkąd budzę się w regularnych, porannych godzinach (nawet w weekendy), czuje się o wiele lepiej! Nie jestem ospała, mam więcej energii i dzień wydaje się o wiele dłuższy.
Poza tym - jeśli masz w zamiarze pracować pełne 8 godzin, to im później wstaniesz, tym mniej czasu wolnego Ci zostanie, gdy już skończysz. Zmobilizuj się i spróbuj - najpierw 15 minut, potem 30, a wreszcie godzinę lub dwie wcześniej. Ja osobiście preferuję pracę zaczynać o siódmej. Tym sposobem o piętnastej, gdy mąż wraca z pracy, jestem już wolna i możemy spędzać czas razem.

2) Piżamę zostaw na wieczór

Oczywiście nie musisz każdego dnia ubierać się w koszulę i ołówkową spódnicę! Nie w tym rzecz. Ale wystarczą chociażby luźniejsze jeansy i bawełniana koszulka, a od razu inaczej się poczujesz zasiadając do laptopa. Nie oszukujmy się - to działa na podświadomość. Dopóki nie zrzucisz z siebie piżamy - nadal będziesz tkwić w lekko ospałym i odrętwiałym stanie.

3) Ustal plan działania

Punkt moim zdaniem najważniejszy. Bez tego ani rusz! Musisz nakreślić sobie jakiś plan, dzięki któremu Twój dzień nabierze struktury. Ja osobiście każdy dzień pracy rozpoczynam od przejrzenia zadań dodanych przez szefa na moją Wunderlistę - jest to genialna aplikacja, w której możesz dodawać sobie zadania, dzieląc je według upodobań na poszczególne kategorie (np. zakupy, praca, do przeczytania/obejrzenia). Dodatkowo inna osoba może przypisywać je Tobie, w opisie dodając szczegóły danego zadania i zamieszczając potrzebne do jego wykonania linki lub pliki.

Sama aplikacja pozwala jeszcze na:
  • grupowanie list w foldery
  • komentowanie pod zadaniami
  • dzielenie się stworzonymi listami
  • korzystanie z telefonu / laptopa / komputera
  • ustawienie przypomnień
  • ustalenie terminów wykonania zadań
  • notowanie
  • połączenie aplikacji z pocztą email
  • drukowanie list z zadaniami
Nie wyobrażam sobie pracy bez tej aplikacji! Dzięki niej wiem dokładnie, co mam robić, ile mam na to czasu i jak wiele zadań muszę danego dnia wykonać. No i jaką satysfakcję daje dźwięk dzwoneczka, gdy odhaczasz kolejne zadania! :) Zdecydowanie polecam.



4) Określ godziny pracy i przerw

Zawsze staram się być fair w stosunku do mojego szefa - i jeśli umawiam się z nim na 8 godzin pracy, to dokładnie tyle przeznaczam w ciągu dnia na wykonywanie zleconych przez niego zadań. Poza tym, wiedząc ile dokładnie czasu poświęcę na pracę, łatwiej mi rozplanować dzień i ustalić przerwy na odpoczynek.
Zazwyczaj robię sobie dwie 15-minutowe przerwy. Jedną około godziny dziewiątej na śniadanie i drugą w okolicach godziny trzynastej/czternastej na wstępne przygotowanie obiadu tak, żeby zdążyć ugotować wszytko na powrót Michała z pracy. Tyle zdecydowanie mi wystarcza i nie sprawia, że się niepotrzebnie rozpraszam lub rozleniwiam.

5) Wyłącz powiadomienia

Brzęk telefonu co trzy minuty zdecydowanie nie ułatwia sprawy - zerkasz na powiadomienie o urodzinach osoby, której nie mówisz nawet "cześć" mijając ją na ulicy, piszesz krótkie życzenia, przy okazji oczywiście sprawdzasz, co to za wiadomość od kolegi z linkiem, oglądasz słodkie, malutkie piesełki, a stamtąd jeszcze dwanaście kilkuminutowych kompilacji ze śmiesznymi zwierzątkami - aż tu nagle mija godzina i nie potrafisz właściwie określić, co robiłeś zanim wziąłeś do ręki telefon.
Jedyne powiadomienia na jakie powinieneś sobie pozwolić w godzinach pracy, to te z Wunderlisty, które przypominają Ci, że to nadal praca, a nie tylko bierne przeglądanie Facebooka dla zabicia czasu.

6) Miejsce pracy

W idealnym świecie każde z nas (pracujących zdalnie) miałoby w domu biuro. W wersji mniej idealnej posiadalibyśmy przynajmniej odpowiednio zaaranżowaną przestrzeń z szerokim biurkiem i wygodnym, wspomagającym kręgosłup krzesłem biurowym. Jednak wiem doskonale, że czasem i na to nie znajdzie się w domu miejsce.
Ale, ale! Nie próbuj nawet rzucać wymówkami w stylu "Jak ja nie mam jak pracować!", ponieważ jestem przekonana, że znajdzie się na to sposób. Sęk w tym, żeby nie było to łóżko, czy kanapa ustawiona na wprost wielkiego płaskiego telewizora.
Stół jadalniany lub kuchenny, ława w salonie, czy nawet mały stolik z lampką w kącie pokoju - wszystko będzie lepsze od miejsca, w którym spędzasz większość czasu relaksując się. Poczuj, że choć trochę zmieniasz środowisko! Daj podświadomości sygnał, że naprawdę "idziesz" do pracy! Nawet, jeśli będzie to oznaczało jedynie przejście do sąsiedniego pokoju.




7) Wygłuszające słuchawki z muzyką w tle

Rozmowa dwóch sąsiadek tuż pod Twoim oknem, przejeżdżająca na sygnale karetka, stukanie w rurach, kapiący w łazience kran, czy walczące na podwórku koty - są dni, gdy wszystko będzie sto razy ciekawsze, niż praca, którą musisz wykonać. Ale nie poddawaj się!
Mój sposób? Porządne, wygłuszające słuchawki, dzięki którym nie dotrze do Ciebie żaden dźwięk z zewnątrz. Sprawi to nie tylko, że o wiele łatwiej będzie Ci się skupić na wykonywanych zadaniach, ale także zapobiegnie niepotrzebnemu rozpraszaniu się.
A w tle? Odprężająca muzyka, która pomoże Ci z koncentracją. Może to być składanka, playlista lub tło w stylu odgłosów natury. Osobiście uwielbiam przy pracy słuchać deszczu i... Harrego Pottera (tak, jestem psychofanką i nie odmówię sobie żadnej okazji!). Mam ulubioną playlistę, na której znajdziesz chatkę Hagrida, pokój wspólny każdego z czterech domów, Zakazany Las, ekspres jadący do Hogwartu, knajpę "Trzy Miotły", dom Weasley'ów, biuro Dumbledora i wiele, wiele innych - możesz przesłuchać tutaj (Playlista).


8) Chmura z materiałami

Nie chcesz przypomnieć sobie nagle, że wszystkie potrzebne w danej chwili materiały zostały w biurze i bez nich nie jesteś w stanie ruszyć dalej z pracą. W moim przypadku najlepiej sprawdza się grupowanie dokumentów w teczki - materiały i szkolenia zakończone trzymam teczkach opisanych konkretnymi nazwami, natomiast te, które są w toku wkładam do jednej, gdzie znajdują się wszystkie rzeczy niedokończone lub wciąż "aktywne".
Dodatkowo resztę potrzebnych materiałów staram się przechowywać w chmurze, do której dostęp będę miała z każdego dowolnego miejsca. Takim właśnie sposobem podczas wakacji mogłam wyjechać na tydzień na wieś, gdzie pracowałam w ogrodzie w tle słuchając szumu drzew, śpiewu ptaków i mruczenia mojego kota - Rudolfa.




A jakie Ty masz triki na wydajniejszą pracę w domu?
Podziel się w komentarzu. Chętnie się dowiem!



To może Cię zaineresować:

0 komentarze