DLACZEGO PRZESTAŁAM MARZYĆ...


          Mówi się, że za marzenia nie "karają"... Może i prawda - nikt nas za nie nie ukarze. Nikt oprócz nas samych.
Niby taka wspaniała rzecz te całe marzenia. Pięknie się żyje w wyobrażeniu o tym, co chcielibyśmy mieć, kim chcielibyśmy się stać, gdzie być, z kim, w jakich okolicznościach. Gorzej jednak, gdy przychodzi do konfrontacji z rzeczywistością.

Prawda jest taka, że marzenia pozostaną niespełnione dopóki będziemy je jak marzenia traktować. Spełnianie zaczyna się w momencie, gdy przekuwamy je w konkretny, jasno sprecyzowany cel gotowy do tego, by go osiągnąć.

Dlaczego przestałam marzyć?

Bo pragnę spełnienia. A nie jedynie snów o świecie pięknym, lecz dla mnie niedostępnym.

Stąd też całkowita zmiana w moim podejściu do marzeń. Okrutne? Być może na początku tak. Jednak z każdym kolejnym osiąganym krokiem, który prowadzi do głównego celu, spojrzenie to zdaje się nabierać coraz większego sensu.
Odkąd działam zamiast jedynie śnić o tym, czego pragnę - zaczęłam rzeczywiście to zdobywać!

Powiesz mi, że "nie można mieć wszystkiego", że "są pewne ograniczenia"... Zgodzę się, oczywiście. A potem zapytam o jakich dokładnie przeszkodach mówisz i zacznę szukać rozwiązania, które pozwoli mi je ominąć. Jedynym prawdziwie istniejącym ograniczeniem jesteś tak naprawdę Ty sam. 



W Internecie znajdziesz masę poradników na temat tego jak wyznaczać i formułować cele. Pełno również chodzących inspiracji - ludzi, na których miejscu pragniesz w tej chwili być. Niby powinni Cię motywować, napędzać do tego, abyś i Ty zaczął działać. Ostatecznie jednak przewijasz ich profil i łkasz w poduszkę myśląc o tym jak ogromnym "życiowym przegrywem" jesteś.

Zdradzę Ci sekret. Internet zapomniał powiedzieć Ci, że największą motywacją jesteś Ty sam.

Zaskoczony? A więc zdecydowanie powinieneś przeczytać ten post do samiutkiego końca.
Zgadza się - powinieneś być swoją największa inspiracją do tego, aby przekuwać marzenia w cele. Dlaczego? Odpowiedź jest banalna. Nikt inny ich za Ciebie nie spełni.

Nie, magiczny, turbo-bogaty wujek ze Stanów i jego spadek nie istnieją. Nikt nie wymyśli czekolady, po której zjedzeniu Twoje ciało stanie się kopią modelek z Victoria's Secret. Nie ma też drzew rodzących wymarzone gadżety, ani tabletek, które implikują Ci szczęście.

Wysil się jednak choć trochę, określ czego tak naprawdę od życia pragnesz i sięgnij po to.
I uwierz mi - to jest dokładnie tak łatwe jak łatwym było odczytanie tego. Wystarczy, że pozwolisz sobie na spełnienie i zastosujesz się do kilku wypróbowanych przeze mnie technik, które w moim przypadku zdziałały cuda.


1) Zapisz to na papierze

Niby banalne, niby "przecież wiesz". A jednak, czy naprawdę próbowałeś?
Samo zapisanie celu, to już połowa sukcesu. Ale... spisanie marzenia, a spisanie celu, to dwie całkiem różne od siebie sprawy.

Marzeniem jest : Chcę mieć idealną sylwetkę!
Celem natomiast : Do końca tego roku zrzucę 5kg i ujędrnię maksymalnie swoje ciało!

Marzeniem jest : Chcę mieć wymarzoną pracę!
Celem natomiast : Do początku listopada znajdę pracę związaną z moim zawodem, w której będę miał możliwość ciągłego rozwoju!

Czujesz różnicę?

Marzenie jest bardzo obszerne, niejasne. Niby wiesz, czego pragniesz, a mimo to nie potrafisz nawet dokładnie tego określić. Cel natomiast jest czymś konkretnym, szczegółowym. Ma swoje ramy czasowe i można rozłożyć go na części pierwsze, dzięki czemu staje się zbiorem zadań do wykonania.

Wyznacz więc sobie bardzo szczegółowo cel i zapisz go na kartce papieru, którą umieścisz w widocznym dla Ciebie na co dzień miejscu - na lodówce, w portfelu, a nawet na tapecie telefonu. Dla ułatwienia przedstawię Ci poniżej metodę SMART, którą wałkowaliśmy okrągłe pięć lat na studiach i która to uznawana jest za najprostszą, a zarazem najskuteczniejszą, jeśli chodzi o wyznaczanie sobie celów. Polega ona na określeniu go według pięciu kryteriów:


2) Odrzuć wszelkie rozpraszacze

Określając cel wyznaczasz sobie priorytety, które są niezbędne, aby zdobyć to, co zapisałeś wcześniej na kartce. Nie pozwalaj więc sobie na odstępstwa i uniki - jeśli masz w zamiarze przebiec w przyszłym roku maraton - każda niepotrzebna przerwa od biegania tylko osłabia Twoje szanse! (oczywiście mówiąc niepotrzebna mam na myśli przerwy poza tymi, które przeznaczone są na regenerację mięśni)

Pamiętaj, że każde najdrobniejsze odstępstwo od celu oddala Cię od niego, przez co możesz nie zdążyć na czas. Jeśli naprawdę czegoś pragniesz, nie chcesz chyba opóźniać momentu, w którym rzeczywiście to osiągniesz, prawda?

3) Rozłóż główny cel na części pierwsze

Duże cele mogą nas czasem delikatnie przerastać. Jeśli jednak dobrze się nad nimi zastanowisz i rozłożysz je na dużo mniejsze, nie będą już wydawać się tak nieosiągalne jak wcześniej.
Przypuśćmy, że zapragnąłeś nauczyć się nowego języka w stopniu na tyle komunikatywnym, by w przyszłe wakacje bez problemu porozumieć się z mieszkańcami odwiedzanego państwa. Jednak "komunikatywny francuski" brzmi dosyć onieśmielająco...

Pomyśl więc, co dokładnie musisz robić, krok po kroku, aby rzeczywiście opanować ten język. Lekcje od podstaw z korepetytorem trzy razy w tygodniu? Słuchanie audiobooków? Zakup książek edukacyjnych? Wykup kursu online? Oglądanie filmów z napisami? Wyznacz wszystkie elementy celu głównego i wypełniaj je jak drobne zadania, aż wreszcie osiągniesz to, co sobie założyłeś.


4) Nie spuszczaj go z oczu

Mimo tego, że nie będziesz poświęcał całego swojego czasu na wypełnianie celu - nie powinieneś nigdy, przenigdy o nim zapominać. Podczas każdej wykonywanej czynności i podejmowanej decyzji miej go na uwadze.

Owszem, do idealnej sylwetki prowadzą przede wszystkim regularne ćwiczenia i zdrowa, zbilansowana dieta. Jednak, jeśli zamiast podjechania tych dwóch przystanków autobusem wybierzesz spacer - o mały krok przybliżysz się do osiągnięcia celu. Zamiast pączka wybierzesz pożywniejszy owoc. Kupując napój zdecydujesz się, mimo ochoty na Colę, na wodę niegazowaną.
Liczą się najmniejsze szczegóły, z pozoru nieważne decyzje, które tak naprawdę skumulowane przyspieszą zdobycie "wymarzonej" nagrody.

5) Bądź konsekwentny

Moim zdaniem - najtrudniejszy z powyższych. Dlaczego? Bo osobiście od zawsze mam problem z systematycznością. Dopóki jestem w tzw. ciągu, wszystko idzie cudownie. Jednak, gdy dojdzie do momentu, w którym na chwilę odpuszczę, jakby się zacinam i nie mogę ruszyć obranym tokiem ponownie. Brzmi znajomo?

Nie poddawaj się. Uwierz, że cała moc i motywacja jakiej potrzebujesz, leży bezpośrednio w Tobie. Jeśli nie Ty, to kto?

Stosując cztery poprzednie zasady ułatwisz sobie sprawę, jeśli chodzi o konsekwencję w działaniu. Wiedząc co dokładnie musisz robić, krok po kroku, jakie wyzwania czekają Cię po drodze oraz co czeka na końcu ścieżki trudniej będzie Ci zboczyć z wyznaczonej przez cel trasy.

Pozwól sobie na spełnienie. Zawalcz o nie. Podejdź do niego jak strateg - najpierw wszystko dokładnie zaplanuj, by potem odhaczać zadanie po zadaniu zbliżając się z każdą chwilą do obranego sobie celu. Wygraj po swojemu w walce o nagrodę, jaką sam dla siebie zaplanujesz.






Marzenia odłóż na bok.
Sięgaj dalej i wyżej po co tylko zechcesz.




To może Cię zaineresować:

0 komentarze