MÓJ SPOSÓB NA LIŚCIA... I NIE TYLKO.



Jesień, to zdecydowanie moja ulubiona pora roku. Tak, wiem - już nieraz o tym pisałam: pod postami na Facebooku, w opisach zdjęć na Instagramie i kilku innych miejscach. Ale naprawdę uwielbiam ten moment, gdy lato powoli odchodzi, nasze ciało wraca do siebie po męczących upałach, a zima wraz z świątecznym okresem unoszą się delikatnie w powietrzu i nawet nie wiesz, kiedy w podświadomości zaczynasz bezwiednie odliczać do Gwiazdki.

Poza tym, że kocham pisać, mam jeszcze wiele innych pasji - dobre kino, wciągające książki i seriale, moda, dekorowanie wnętrz, projekty DIY... Jak to przystało na zodiakalnego Wodnika, uwielbiam zagłębiać się w przeróżne pasje, z których każda przynosi mi nieopisaną radość.

Dzisiaj połączenie dwóch ostatnich z wyżej wymienionych - czyli projekt DIY, którego efektem będzie dekoracja. 



Po obejrzeniu pierwszej części "Harrego Pottera" (tak, to już najwyższa pora na kolejny maraton!) postanowiliśmy z Mężem wybrać się na spacer po pobliskim parku i zebrać wszystko, z czego będzie można wykonać potencjalną dekorację. Po godzinie dreptania w kaloszach wśród mokrych liści i traw wróciliśmy do domu z torbą pełną liści, gałęzi, szyszek, kasztanów i żołędzi.

Następnie przeszukałam mieszkanie w poszukiwaniu niepotrzebnych, nieużywanych przedmiotów, które mogły przydać się do mojego "jesiennego projektu". 

Wśród książek znalazłam dwie antyramy w kartonowych opakowaniach, w szafce na narzędzia złoty spray i pistolet z klejem na gorąco, w kuchni nieużywany od dawna szklany wazon i drewniane opakowanie niewiadomego pochodzenia oraz za lodówką pustą ramkę, która po upadku ze ściany stłukła się i stała tak w kącie (z sentymentu żal mi ją było wyrzucić) bez szybek na zdjęcia.


Z tych przypadkowych elementów udało mi się stworzyć aż 6 cudownych dekoracji!

NR 1 - Ramka w kolorach jesieni.


Do stłuczonej ramki powkładałam znalezione w parku liście, mieszając je między sobą kolorami i rozmiarami, by stworzyć piękny kolaż w iście jesiennych kolorach. Z braku szybek przymocowałam je do białych kartek, które nie są widoczne w tle, ponieważ ramka ta wisi na ścianie tego samego koloru. Idealna dekoracja do naszej bielutkiej kuchni!


NR 2 - Jesienny bukiet.


Wysoki wazon na pewno bywa bardzo praktyczny, jednak ja z jego używaniem miałam pewien problem. Wszystkie "wypełniacze" były dla niego za krótkie, co zdecydowanie psuło efekt. Gałązki pełne liści były więc idealnym rozwiązaniem! Co więcej - wnętrze wazonu wysypałam kasztanami, co nie tylko cudownie wygląda, ale także znacznie ułatwia manewrowanie każdą z osobna gałązką.
W połączeniu z cynamonowymi świeczkami całość prezentuje się przepięknie!


NR 3 - Jesień zamknięta w antyramie. 


Do antyram włożyłam kolorowe liście dodając minimalistyczne napisy na białych karteczkach. Uwielbiam język angielski i chciałam przemycić go do dekoracji zawierając w niej także coś jesiennego. Oczywiście lubię również zagadki i ciekawe powiązania, więc wymyśliłam sobie dwa hasła:
"Call me AUTUMN" - nawiązując do filmu "500 dni miłości", w którym pojawia się postać o tym właśnie imieniu, mająca wyjątkowo symboliczną rolę (nie chcę spojlerować, więc polecam po prostu obejrzeć".
"I FALL for you" - co dosłownie tłumaczy się jako "zakochałam się w Tobie", przy czym słowo FALL w języku angielskim jest również używane zamiennie z AUTUMN jako "jesień". To hasło ma swój niepowtarzalny urok, nie sądzisz?


NR 4 - Jesiennie odwróceni.


Kartonowe opakowania od antyram były zbyt kuszącym materiałem, by je ot tak wyrzucić. Postanowiłam więc zabawić się formą i kształtem tworząc pewnego rodzaju przeciwności.
Pierwsza ramka ma ozdobiony żołędziami złoty dół, a jej środek, to pomalowany złotym sprayem liść. Druga natomiast ozdobiona została w górnej części szyszkami, a jej punkt centralny, to zarysowany kształt liścia użytego do ramki pierwszej, który powstał podczas farbowania go złotą farbą.
Moim zdaniem przemyślana koncepcja, która wygląda nie tylko bardzo jesiennie, ale także wyjątkowo profesjonalnie. Nic tu nie jest przypadkiem!



Nasze mieszkanie od teraz nie tylko "pachnie jesienią" dzięki świecom o zapachu goździków, cynamonu, miodu i liści, ale także prezentuje się jak przystało na październik! Dekoracje w złocie, czerwieni i brązach z dodatkiem ostatnich elementów zielonych dodają niesamowitego uroku wnętrzom i sprawiają, że całość wydaje się jeszcze bardziej przytulna i zapraszająca.

A czy Wy dekorujecie jakoś swoje domy/mieszkania? Lubicie projekty DIY? Co myślicie o takich postach - chcecie więcej, czy wolicie spędzać u mnie czas czytając wpisy na całkiem inne tematy?
Koniecznie dajcie znać w komentarzach. Każdy czytam i na każdy odpowiadam! Wchodzę również na blogi z linków, więc nie zapomnij zostawić swojego adresu.




Ciepłego, jesiennego wieczoru!
Pozdrawiam,

To może Cię zaineresować:

0 komentarze