JESTEŚ NIKIM JAK JA..?



Jeśli jesteś jedną z osób, które od dziecka miały pewność co do tego, kim chcą w życiu być i co dokładnie robić - jesteś wyjątkiem. Takich jak Ty jest niesamowicie niewielu! 
Zdarza się oczywiście, że już w dzieciństwie wiemy, co nas pasjonuje. 

Masz zaledwie kilka lat, dopiero poznajesz świat, ale Twoim głównym zajęciem jest rysowanie, kolorowanie. Robisz to chętnie w szkole na zajęciach, w domu jako zadanie, w wolnej chwili jako ulubioną zabawę. Tworzysz więcej i więcej, a Twój talent rośnie z każdą pozostawioną na papierze kreską. 
Wraz z płynącymi latami zaczynasz interesować się sztuką, malarzy rozróżniasz po pozostawionych na płótnie pociągnięciach pędzla, chodzisz na wkłady, zapisujesz się do szkoły artystycznej, a w Twojej głowie każde wspomnienie, scena, osoba staje się kadrem, który przekładasz na czyste płótna zapełniające szafę Twojego pokoju...

Wspaniałe! Talent, pasja, powołanie... Ale zdarza się to naprawdę sporadycznie.

Większość z nas szuka po omacku łapiąc się po kolei każdego zajęcia, odnajdując wady i zalety każdej z dziedzin, lubiąc nowe pasje wystarczająco, by rozwijać się w nich tygodniami, ale nie na tyle, by zaspokoić swoją ciekawość - ciągle czujemy, że jest dla nas coś jeszcze, czego dotąd być może nie próbowaliśmy. I to właśnie to "coś", gdy już to znajdziemy, na pewno okaże się naszym życiowym powołaniem.

Ale czy aby na pewno? Czy musimy wybierać? Decydować się na jedno kosztem drugiego?

Ja również należę do "poszukujących". 
W dzieciństwie śpiewałam, rysowałam, tańczyłam, pisałam opowiadania, godzinami obliczałam słupki matematyczne, pochłaniałam książki, grałam na pianinie, haftowałam, tworzyłam projekty DIY, malowałam na szkle, grałam w siatkówkę... i pewnie mogłabym tak wymieniać jeszcze godzinami, gdyby nie to, że za niedługo zbieram się na siłownię (która również od pewnego czasu dołączyła do listy aktywności mocno preferowanych).

Odkąd sięgam pamięcią lubiłam próbować nowych rzeczy. W każdej czynności znajdowałam coś cudownego - uczucie, którego nie dawały mi pozostałe. I być może to właśnie "próbowanie", "smakowanie po raz pierwszy" stało się moją pasją.
Przyszedł moment, gdy systematyczność stała się dla mnie czymś zupełnie obcym. Z tygodnia na tydzień byłam kim innym, za czym innym goniłam. Próbowałam, zakochiwałam się i po kilku dniach rzucałam kolejną pasję w zapomnienie. Aż wydawało się, że wyczerpałam już opcje.


Oczywiście nie jest to możliwe - życie oferuje niezliczoną ilość atrakcji i rzeczy "do zrobienia". Jednak nie miałam już ochoty próbować.

Tak bardzo skupiłam się na samym szukaniu, że znalezienie przestało być głównym tego celem.

I wtedy to do mnie dotarło. 
Nie musiałam wybierać dziedziny. Wystarczyło skupić się na czynności, która przynosiła mi największą radość. Na tym, co łączyło w sobie wszystkie ulubione zajęcia, co sprawiało, że wybierałam właśnie te konkretnie.

T W O R Z E N I E

Chciałam we wszystkim uzewnętrzniać siebie, pozostawiać po sobie ślad w postaci dzieł, tworów, słów, dekoracji, projektów DIY, zdjęć, postów... Moim ulubionym momentem stało się dążenie do stworzenia czegoś, krok po kroku, wkładając w każdy z nich kawałek siebie, aż do uzyskania namacalnego efektu. Moją pasją okazała się nie konkretna dziedzina, a czynność, która w różnych zajęciach się zawierała.

Dzięki znalezieniu odpowiedzi na pytanie: "Kim jestem, co chcę robić i dokąd zmierzam?" nareszcie czuję się jakby bardziej wolna, mniej zagubiona. Wiem, że jestem duszą przede wszystkim artystyczną, kocham tworzyć i pragnę pozostawić po sobie ślad, odnieść sukces dając coś od siebie.
I nie potrzebuję być określana jednym tylko słowem - artystka, pisarka, muzyk, blogerka... Żaden z tytułów nie jest w stanie mnie uszczęśliwić, bo nie czuję potrzeby, by przykleić do siebie etykietę z jasnym i precyzyjnym, a w szczególności wyjątkowo krótkim opisem.

Jestem nikim.
Jestem wszystkim, czym chcę być.
 



A Ty? Wiesz już kim jesteś?
I na co chcesz poświęcić resztę swojego życia?




Pozdrawiam,

To może Cię zaineresować:

0 komentarze